|
Blog > Komentarze do wpisu
Miłe spotkania z pisarzami część I:)
Oj dawno dawno mnie tu nie było. Przytłoczona zostałam ogromną ilością papieru na służbowym biurku oraz chorobą malucha połączoną z krótkotrwałym pobytem w szpitalu. Na domiar złego kilka tygodni temu nagle odeszła od nas ukochana babcia. Naprawdę w tych okolicznościach nie było warunków na pisanie. Ale mimo wszystko działo się. Mam kilka fantastycznych książek do opisania – przede wszystkim czeka na recenzję znakomita książka Renaty Lis- Ręka Fauberta, która na pewno nie zasłużyła na tak długi okres oczekiwania w mojej „poczekalni”. Jednak dzisiaj, zamiast o książkach, będzie trochę o spotkaniach z ich autorami. Od mojego firmowego biura mam bowiem zaledwie parę kroków do dwóch arcyciekawych poznańskich miejsc- głównej siedziby Biblioteki Raczyńskich oraz do Sali Czerwonej w Pałacu Działyńskich na Starym Rynku. W te progi zawitali w ostatnim czasie bardzo ciekawi pisarze- Andrzej Franaszek ( BR), Rafał Ziemkiewicz ( PD) oraz białoruscy pisarze i poeci (BR).
Spotkanie z Andrzejem Franaszkiem odbyło się już jakiś czas temu, bo na początku października. Niestety uczestniczyłam jedynie w pierwszej jego części, bo do jego wcześniejszego opuszczenia zmusiła mnie awaria samochodu i konieczność złapania ostatniego autobusu do domu. Mimo wszystko było warto:) Publiczność na spotkaniu zdecydowanie dopisała, dla wielu nie starczyło nawet miejsca na sali.
Najnowszej książki Franaszka jeszcze nie przeczytałam, bo jest tak gruba, że potrzebuje na nią miesięcznej rezerwacji i odłożenia innych lektur, ale słyszałam o niej tak wiele dobrych rzeczy, że musiałam przyjść na spotkanie. Poza tym moje ostatnie wyprawy na Suwalszczyznę ( Sejny i Krasnogruda) i do Wilna, bardzo wzmogły moje zainteresowanie Czesławem Miłoszem. Andrzeja Franaszka znam trochę z Tygodnika Powszechnego, mimo wszystko nie wiedziałam jak wygląda, dlatego też pierwszą rzeczą która mnie zaskoczyła, było to, że jest ...taki młody (wikipedia podaje rok urodzenia 1971). A pisanie biografii Miłosza zajęło mu 10 lat. Czyli jak można policzyć, pracę nad nią rozpoczął jeszcze w okolicach trzydziestki. Podczas spotkania, wspomnienia o Miłoszu przeplatane były wierszami czytanymi przez Krzysztofa Gosztyła - aktora Teatru Ateneum. Ja najbardziej czekałam na pytania publiczności, sama zresztą miałam jedno z zanadrzu...niestety część wstępna spotkania trwała tak długo, że zdążyłam usłyszeć tylko 2 pierwsze i.... musiałam uciekać na ostatni autobus do domu:((. Jeżeli jednak i gdzieś do Waszych miast i miasteczek zawita Andrzej Franaszek ze spotkaniem promocyjnym, to zapewniam, że warto przyjść i poznać autora jednej z najbardziej dyskutowanych książek 2011 roku.
Drugim wydarzeniem, w którym miałam przyjemność uczestniczyć w październiku, było poznańskie spotkanie z Rafałem Ziemkiewiczem, autorem takich książek jak Zgred, Ciało Obce, Michnikowszczyzna, Polactwo, a na co dzień publicystą Rzeczpospolitej i tygodnika „Uważam, Rze”. Jak może niektórzy już wiedzą – nie do końca jestem zwolennikiem poglądów pana Ziemkiewicza, ale mimo wszystko pozostaję pod dużym wrażeniem jego ciętego pióra oraz jego popularności w internecie. Dlatego też chciałam zobaczyć jak zachowuje się na żywo i czy ciekawe pióro idzie w parze z interesującą osobowością:) Samo spotkanie okazało się jednak dla mnie przede wszystkim bardzo ciekawym miejscem do obserwacji socjologicznej jego uczestników. A widzów przyszło mnóstwo, zdaje się, że i z ponad 200 osób, sala pękała w szwach, a i tak duża część nie weszła nawet do środka. Przekrój społeczny także ciekawy- od osób bardzo młodych, studentów (których akurat jednak nie było aż tak wielu) poprzez spore grono 30-40 latków, po osoby starsze. Zjawił się oczywiście licznie miejscowy PIS z byłym wojewodą na czele, a także środowisko uniwersyteckie, wśród którego rozpoznałam także parę własnych znajomych i innych znanych mi z widzenia osób z mojego macierzystego wydziału, u których wcześniej nigdy nie podejrzewałabym prawicowych poglądów. Poza tym takie polityczno autorskie spotkania przyciągają wszelkiego rodzaju oszołomów politycznych i dziwaków, tak też pojawili się oni i tutaj w ilości co najmniej kilku sztuk. Samo spotkanie było bardzo interesujące, pan Rafał opowiadał ciekawie, w swoim takim nieco sztywnym stylu, ubarwionym jednak autentycznym poczuciem humoru. Niczym mnie co prawda nie zaskoczył, bo powtórzył w dużej mierze swoje poglądy znane mi z jego książek i felietonów, jednak publiczność i tak wszystko przyjmowała z autentycznym zachwytem. Nie miałam wyjścia, też trzeba było od czasu do czasu poklaskać:) Potem rozpoczęła się część najciekawsza, czyli pytania od publiczności. Niestety trochę się rozczarowałam, a raczej moje oczekiwania rozminęły się z oczekiwaniami przybyłych, bo ja spodziewałam się pytań o książki, o przyszłość dziennika Rzeczpospolita i „Uważam, Rze” oraz ogólnie o prawicowe wartości, a pytania padały głównie o PIS i powyborczą scenę polityczną (taki był zresztą temat spotkania). Spotkanie odbyło się bowiem parę dni po ostatnich przegranych przez PIS wyborach, no więc oczywiste, że atmosfera na sali była gorąca. Pan Rafał dawał jakoś radę, odpowiadał nawet na takie pytania publiczności, których za grosz nie szło zrozumieć. Dla przykładu podam, że moja sąsiadka siedząca po prawej stronie, która każdą odpowiedź Ziemkiewicza nagradzała głośnymi brawami, z niepokojem kilka razy prosiła mnie o pomoc i wyjaśnienia:” czy rozumie Pani pytanie tego starszego Pana?” Pan Rafał jednak zawsze dzielnie odpowiadał potakując : „Hm, tak, tak, jak już chyba wiem co ma Pan na myśli., chyba już Pana pytanie rozumiem, no więc....”. I tu następowała zadowalająca wszystkich odpowiedź. Ech...atmosfera spotkania była niepowtarzalna- taka euforyczna, patetyczna i patriotyczna jednocześnie, że jestem pod jej szczerym wrażeniem. Na twarzach większości uczestników widziałam autentyczny zachwyt jego bohaterem. Z drugiej strony wcale nie jestem pewna czy publiczność dobrze zrozumiała to co Ziemkiewicz mówi, bo mam wrażenie, że czasem jej śmiech był na wyrost a i oklaski nie zawsze o czasie. Poza tym po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że fani Ziemkiewicza są znacznie bardziej skrajni i prawicowi niż on sam. Ciekawe, czy i sam autor to rozumie? Dla porządku zaznaczę, że jako obserwator raczej neutralny ( nie ze środowisk prawicowych, ale i nie z Gazety Wyborczej), nie zaobserwowałam na spotkaniu żadnych przypisywanych tym środowiskom treści faszystowskich:) Aczkolwiek trzeba wspomnieć, że po jego zakończeniu organizatorzy namawiali nas do udziału w słynnym Marszu Niepodległości 11 listopada. No więc jeżeli ktoś uważa, że Marsz ten był faszystowski, to i można stwierdzić, że agitacja w tym temacie była:) Zdobyłam autograf, plakat i parę prawicowych ulotek na pamiątkę. Spotkanie pełne wrażeń, na pewno wielbiciele Ziemkiewicza to silne grono wyborców, którego nie można zlekceważyć. Spotkanie zorganizowało konserwatywno-liberalne stowarzyszenie Koliber. www.koliber.org z którego stron zapożyczyłam plakat. Fragmenty spotkania można sobie obejrzeć tutaj. Zdjęcia ze spotkania z Andrzejem Franaszkiem pochodzą ze stron Biblioteki Raczyńskich. A następnym razem będzie o białoruskich pisarzach i poetach. czwartek, 24 listopada 2011, ktotoczyta
Komentarze
Gość: ola___, acib189.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/03/31 13:29:32
Co do łączenia Ziemkiewicza z Pisem wydaje mi się że to poprostu PIS go sobie zawłaszczył jako swojego działacza a on sam chyba bardziej jest wpatrzony w Korwina-Mikke niż w Pis ale ponieważ Korwin-Mikke nie ma szans ponieważ reprezentuje logike, dobre wykształcenie i uczciwość to musi się uciekać do rozmów z osobami które są za pisem ( to Korwin złożył wniosek o to żeby minister sprawiedliwości bodajże zrobił liste agentów. jako jedyny poseł na mównicy zaproponował żeby wszyscy agenci znajdujący się na sali poprostu wstali i wyszli. Na sali rozległ się śmiech, nikt nie wyszedł. Polecam ten film: www.youtube.com/watch?v=Vscr0YC8vCU krótki jak Korwin właśnie apeluje do agentów i film NOCNA ZMIANA jak widać jak obecnie zasiadający politycy z wszystkich parti się bali o swoje stołki. a dlaczego się bali myśle że nie będzie pani miała problemów z wywnioskowaniem.
A tutaj zabawna odpowiedź Korwina WIERSZEM !!! której udzielił dziennikarzowi który chciał go najprawdopodobniej skompromitować lub pokazać go jako szowiniste :> www.youtube.com/watch?v=b4a3Z6oQvxQ pozdrawiam
Gość: ola___, acib189.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/03/31 13:36:50
A co do nazywania faszystami osób które niosą polską flage chciałam ci tylko powiedzieć że osoby które np mają nadrukowaną inną flage niż polską już się faszystami nie nazywa i kamieniami się w nich nie rzuca. Widze mnóstwo dziewczyn w krótkich dżinsach z flagą usa na pupie i nikt się nie burzy. Flaga jak flaga- srał pies. Jak lubi nosić na sobie flagi cóż taka moda. Ale jak ktoś niesie polską flage na marszu niespodległości ( czy to jet faszystowskie że ludzie świetują to że żyją w niepodległym państwie? a przynajmniej tak im się wydaje że jest niepodległe) to już jest wywrotowcem. skrajnym prostakiem i nacjonalistą. Gdyby tak było to dla sprawiedliwości musieliby wybić ich i wszystkie dziewczyny które noszą amerykańskie falgi na piersiach i pupach- też pewnie jakieś nacjonalistki hahaha
|
|
Sama wybieram się w sobotę na spotkanie z Johanem Theorinem, którego "pisaninę" uwielbiam i staram się teraz rozgryżć na tyle osobowość pisarza, żeby móc spjorzeć na to co pisze z innej strony, tej osobistej.